|
Świadomość tego, że informacja jest towarem, stała się już powszechna. Teraz pora na przyswojenie znacznie groźniejszej wersji tego samego hasła - ten, kto kontroluje twoje dane, kontroluje twoje życie. Każdy z nas jest potencjalnym kandydatem na cyberofiarę, bo każdy zostawia swój cyfrowy ślad - w złudnym poczuciu wolności przemieszczamy się tylko między różnymi systemami elektronicznego nadzoru. Fachowcy policzyli, że każdego dnia zostawiamy około 30 elektronicznych śladów. Od bladego świtu nadzorują nas kolejno: monitoring osiedlowy, systemy rejestrujące w pracy, sieć komputerowa pracodawcy, operatorzy komórkowi, wyszukiwarki i portale społecznościowe, kamery miejskie, urzędy i banki, dostawcy platform cyfrowych i usług internetowych. Ponieważ bardzo cenimy sobie prywatność, na naszych klatkach schodowych ze świecą wypatrywać list lokatorów, ale za to już jedna trzecia Polaków wzięła udział w jakimś programie lojalnościowym, dobrowolnie udostępniając o sobie sporo informacji.
Czy w tym świecie Wielkiego Brata mamy jakąkolwiek szansę na ochronę własnej prywatności? Odpowiedzi na to pytanie poświęciliśmy ten numer "Prawa Nowych Technologii". Otwiera go obszerny raport dotyczący modelu ochrony konsumenta w transakcjach internetowych - z pewnością pierwsze tak wyczerpujące omówienie nowego projektu dyrektywy europejskiej. Przyglądamy się także zmianom prawa krajowego - propozycjom regulacji antyspamowych w prawie telekomunikacyjnym i pożytkom z e-sądu. Wnioski z lektury tego numeru są raczej optymistyczne - coraz więcej narzędzi prawnych strzeże naszych interesów i prywatności. Jedna z autorek porusza pośrednio kwestię natury egzystencjalnej - o granice przyzwolenia na dyktowaną względami bezpieczeństwa ingerencję w nasze prywatne życie. Na to pytanie każdy z Czytelników musi jednak odpowiedzieć sobie sam.
Anna Kniaź, redaktor naczelny
|